The Bible Software
Rodzaju · Biblia Wujka (1923)

Rodzaju 42

1

2

3Jechawszy tedy dziesięć braciéj Józephowych, aby kupili zboża w Egipcie:

4A Benjamina zatrzymał doma Jakób: który był rzekł braciéj jego, by snadź na drodze nie ucierpiał co złego,

5Wjechali do ziemie Egipskiéj z drugimi, którzy jechali kupować: a głód był w ziemi Chananejskiéj.

6A Józeph był książęciem w ziemi Egipskiéj, i podług woli jego ludziom przedawano zboże. A gdy mu się pokłonili bracia jego,

7I poznał je: jakoby do obcych przysroższem mówił, pytając ich: Zkądeście przyszli? Którzy odpowiedzieli: Z ziemie Chananejskiéj, żebyśmy kupili potrzeb ku żywności.

8A wszakże sam bracią poznawszy, od nich nie był poznany.

9A wspomniawszy na sny, które kiedyś widział, rzekł do nich: Szpiegowieście: przyszliście wypatrować słabsze miejsca ziemie.

10Którzy rzekli: Nie tak jest, Panie, ale słudzy twoi przyszli, aby kupili żywności.

11Wszyscyśmy synowie męża jednego: spokojniśmy przyszli, a nic złego słudzy twoi nie myślą.

12Którym on odpowiedział: Inaczéj jest: przyszliście przypatrować się nieobronnym miejscom téj ziemie.

13A oni rzekli: Dwanaście słudzy twoi bracia jesteśmy, synowie męża jednego w ziemi Chananejskiéj: najmłodszy przy ojcu jest, a drugiego już niemasz.

14Toć jest, prawi, com rzekł: szpiegowieście wy.

15Już was teraz doświadczę przez Pharaonowe zdrowie: nie wynidziecie ztąd, aż przyjdzie brat wasz najmniejszy.

16Poślijcie z was jednego, a niech go przywiedzie: a wy będziecie w więzieniu, aż będzie doświadczono, coście rzekli, jeźli prawda jest albo fałsz; bo inaczéj przez zdrowie Pharaonowe szpiegowie jesteście.

17I dał je pod straż do trzech dni.

18A dnia trzeciego wywiedzionym z ciemnice rzekł: Uczyńcie, com powiedział, a żyć będziecie; bo się Boga boję.

19Jeźliście spokojni, brat wasz jeden niech będzie związan w ciemnicy: a wy jedźcie, a wieźcie zboże, któreście kupili do domów waszych:

20A brata waszego młodszego do mnie przywiedźcie, abym mów waszych doświadczyć mógł, a żebyście nie pomarli. Uczynili jako był rzekł,

21I mówili jeden do drugiego: Słusznie to cierpiemy; bośmy zgrzeszyli przeciw bratu naszemu, widząc utrapienie dusze jego, gdy się nam modlił, a nie wysłuchaliśmy: dlategóż przyszedł na nas ten kłopot.

22Z których jeden, Ruben, rzekł: Azam wam nie mówił: Nie grzeszcie przeciw dziecięciu? a nie słuchaliście mię: otóż krwie jego dochodzą.

23A nie wiedzieli, żeby rozumiał Józeph, przetóż iż przez tłumacza mówił do nich.

24I odwrócił się trochę i płakał: a wróciwszy się mówił do nich.

25I wziąwszy Symeona, i związawszy przy nich, kazał sługom, aby napełnili wory ich pszenicą: a iżby odłożyli pieniądze każdego w workach ich, dawszy nadto strawy na drogę: którzy tak uczynili.

26A oni niosąc zboże na osłach swoich pojechali.

27A jeden otworzywszy wór, aby dał jeść bydlęciu w gospodzie, ujrzawszy pieniądze na wierzchu worka,

28Rzekł braciéj swéj: Wrócono mi pieniądze, owo je mam w worze. I zdumiawszy się i zatrwożywszy, jeden z drugim mówił: Cóż to jest, co nam Bóg uczynił.

29I przyjechali do Jakóba, ojca swego, do ziemie Chananejskiéj, i powiedzieli mu wszystko, co się im przydało, mówiąc:

30Mówił do nas Pan ziemie srogo, i miał nas za szpiegi krainy.

31Któremuśmy odpowiedzieli: spokojni jesteśmy, ani żadnéj zdrady myślimy.

32Dwanaście braciéj nas, z jednego ojca urodzeni jesteśmy: jednego [ 52] już niemasz, najmłodszy przy ojcu naszym jest w ziemi Chananejskiéj.

33Który nam rzekł: Tak doznam, iżeście spokojni: Brata waszego jednego zostawcie u mnie, a żywności domom waszym potrzebnéj nabierzcie i jedźcie:

34A brata waszego najmłodszego przywiedźcie do mnie, abych wiedział, żeście nie szpiegowie: i tego, który jest w więzieniu, żebyście zaś wziąć mogli: a napotem, żebyście mieli wolność kupowania co chcecie,

35To powiedziawszy, gdy zboże wysypowali, nalazł każdy na wierzchu worów zawiązane pieniądze: a gdy się wszyscy polękali,

36Rzekł ojciec Jakób: Sprawiliście, żem bez dzieci: Józepha już niemasz, Symeona trzymają w więzieniu, a Benjamina weźmiecie: na mię się to wszystko złe obaliło.

37Któremu odpowiedział Ruben: Dwu synów moich zabij, jeźlić go zaś nie przywiodę: daj go do ręki mojéj, ja go tobie wrócę.

38Ale on rzekł: Nie pójdzie syn mój z wami: brat jego umarł, a ten sam został: jeźli mu się co przeciwnego przyda w ziemi, do któréj się bierzecie, tedy doprowadzicie szędziwość moję z żałością do piekła.

← Rodzaju 41Read In The App, Free →Rodzaju 43 →

Study Rodzaju 42

KJVMatthew HenryJamieson-Fausset-BrownAdam ClarkeJohn WesleyJohn CalvinKeil and DelitzschScofieldFamily Bible NotesGeneva Bible Notes (1599)Reina-Valera (Español)Bíblia Portuguesa MundialLuther Bibel (Deutsch)Bible Louis Segond (Français)

All Chapters

1234567891011121314151617181920212223242526272829303132333435363738394041424344454647484950