Łukasza 11
1Uczy zwolenniki, jako się mają modlić przykładem onego, który w nocy troje chleba pożyczał, Pharyzeuszom o djabłów wypędzaniu odpowiada, i ich potępienie wielkiem przeklęctwem objawia. I stało się, gdy był na niektórem miejscu, modląc się, i gdy przestał, rzekł do niego jeden z uczniów jego: Panie! naucz nas modlić się, jako i Jan nauczył ucznie swe.
2I rzekł im: Gdy się modlicie, mówcie: Ojcze! święć się imię twoję twoje. Przyjdź królestwo twoje.
3Chleba naszego powszedniego daj nam dzisia.
4A odpuść nam grzechy nasze, gdyż i my odpuszczamy każdemu nam winnemu. A nie wwódź nas w pokuszenie.
5I rzekł do nich: Kto z was będzie miał przyjaciela i pójdzie do niego o północy i rzecze mu: Przyjacielu! pożycz mi trojga chleba;
6Albowiem przyjaciel mój przyszedł do mnie z drogi, a nie mam co przedeń położyć.
7A on zewnątrz odpowiadając, rzekłby: Nie uprzykrzaj mi się, już drzwi zamkniono, a dziatki moje są w łożnicy zemną, nie mogęć wstać i dać ci.
8A jeźli on będzie trwał kołacąc, powiadam wam: Chociaż mu nie da wstawszy, przeto że jest przyjaciel jego: wszakóż dla przykrego nalegania jego wstanie i da mu, ile mu go potrzeba.
9I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dano, szukajcie, a najdziecie, kołaczcie, a będzie wam otworzono.
10Albowiem każdy, który prosi, bierze, a który szuka, najduje, a kołacącemu będzie otworzono.
11A któryż z was ojca prosi o chleb, izali mu da kamień? albo o rybę, izali miasto ryby poda mu węża?
12Albo jeźliby prosił o jaje: izali mu poda niedźwiadka?
13Jeźliż tedy wy, będąc złymi, umiecie dawać dobre datki dzieciom waszym, jakóż daleko więcéj Ojciec wasz z nieba da Ducha dobrego tym, którzy go proszą?
14I wyrzucał czarta, a on był niemy; a gdy wyrzucił czarta, przemówił niemy: i dziwowały się rzesze.
15A niektórzy z nich mówili; Przez Beelzebuba, książęcia czartowskiego, wyrzuca czarty.
16A drudzy kusząc, domagali się znaku od niego z nieba.
17A on skoro ujrzał myśli ich, rzekł im: Wszelkie królestwo, przeciw sobie rozdzielone, będzie spustoszone, i dom na dom upadnie.
18A jeźliż i szatan rozdzielon jest przeciw sobie, jakóż się ostoi królestwo jego? gdyż powiadacie, iż Ja przez Beelzebuba wyrzucam czarty.
19A jeźliż Ja przez Beelzebuba wyrzucam czarty, synowie wasi przez kogo wyrzucają? dlatego oni sędziami waszymi będą.
20Lecz jeźli palcem Bożym wyrzucam czarty, zaisteć na was przyszło królestwo Boże.
21Gdy mocarz zbrojny strzeże dworu swego, w pokoju jest to, co ma.
22Ale jeźli mocniejszy nadeń nadszedłszy, zwycięży go, odejmie wszystkę broń jego, w któréj ufał, i korzyści jego rozdał.
23Ktoć nie jest zemną, przeciw mnie jest, a kto nie zgromadza zemną, rozprasza.
24Gdy duch nieczysty wynidzie od człowieka, chodzi po miejscach bezwodnych, szukając odpoczynku: a nie nalazłszy, mówi: Wrócę się do domu mego, zkądem wyszedł.
25A przyszedłszy, najduje go umieciony i ochędożony.
26Tedy idzie i bierze z sobą siedmi innych duchów gorszych nad się, a wszedłszy, mieszkają tam, i stawają się pośledniejsze rzeczy człowieka onego gorsze, niźli pierwsze.
27I stało się, gdy to mówił, podniósłszy głos niektóra niewiasta z rzesze, rzekła mu: Błogosławiony żywot, który cię nosił, i piersi, któreś ssał.
28A on rzekł: I owszem, błogosławieni, którzy słuchają słowa Bożego i strzegą go.
29A gdy się rzesze zbieżały, [ 948] począł mówić: Ten naród jest naród złościwy, żąda znaku, a znak mu nie będzie dan, tylko znak Jonasa proroka.
30Bo jako był Jonas znakiem Niniwitom, takżeć będzie i Syn człowieczy narodowi temu.
31Królowa z południa wstanie na sądzie z mężmi narodu tego i potępi je; iż przyjechała od krajów ziemie słuchać mądrości Salomonowéj: a otoć tu więcéj, niż Salomon.
32Mężowie Niniwitowie powstaną na sądzie z narodem tym i potępią go, iż pokutę czynili na Jonasowe kazanie: a oto tu więcéj, niźli Jonas.
33Żaden świece nie zapala i nie stawia w skrytości, ani pod korzec; ale na świecznik, aby, którzy wchodzą, widzieli światło.
34Świeca ciała twego jest oko twoje. Jeźliby oko twe było szczere, wszystko ciało twe świetne będzie; lecz jeźliby złe było, ciało téż twoje ciemne będzie.
35Patrz tedy, żeby światło, które w tobie jest, ciemnością nie było.
36Jeźliby tedy ciało twe wszystko świetne było, nie mając jakiéj cząstki ciemności, będzie wszystko świetne, a jako świeca jasności oświeci się.
37A gdy mówił, prosił go niektóry Pharyzeusz, aby obiadował u niego: wszedłszy tedy siadł do stołu.
38A Pharyzeusz począł sam w sobie myśląc mówić, czemuby się nie umył przed obiadem.
39I rzekł Pan do niego: Teraz wy Pharyzeuszowie, co jest zwierzchu kubka i misy, oczyszczacie; lecz co jest wewnątrz w was, pełno jest drapieztwa i nieprawości.
40Szaleni, izaż ten, który uczynił to, co jest zwierzchu, nie uczynił téż tego, co jest i wewnątrz?
41Wszakże co zbywa, dajcie jałmużnę, a oto wszystkie rzeczy są wam czyste.
42Ale biada Pharyzeuszom, iż dawacie dziesięcinę z miętki i z ruty i z wszelkiéj jarzyny, a opuszczacie sąd i miłość Bożą; lecz te rzeczy trzeba było czynić, a onych nie opuszczać.
43Biada wam Pharyzeuszom, iż miłujecie pierwsze stołki w bóżnicach i pozdrawiania na rynku.
44Biada wam, iż jesteście jako groby, których nie widać, a ludzie, którzy się po nich przechodzą, nie wiedzą.
45Odpowiedziawszy tedy niektóry z biegłych w zakonie, rzekł mu: Nauczycielu! to mówiąc i nas hańbisz.
46A on rzekł: I wam w zakonie biegłym biada! albowiem obciążacie ludzi brzemiony, których unieść nie mogą, a sami się jednym palcem swym nie dotykacie brzemion.
47A biada wam, którzy budujecie groby proroków, a ojcowie wasi pozabijali je.
48Zaiste świadczycie, iż zezwalacie na uczynki ojców waszych; albowiem je oni zabili, a wy budujecie groby ich.
49Dlatego i mądrość Boża rzekła: Poślę do nich proroki i Apostoły, a z nich zabiją i prześladować będą,
50Aby szukano krwie wszystkich proroków, którą wylał ten naród od założenia świata:
51Od krwie Ablowéj aż do krwie Zacharyaszowéj, który zginął między ołtarzem a kościołem. Zaiste wam powiadam, będą szukać od narodu tego.
52Biada wam biegłym w zakonie! iżeście wzięli klucz wyrozumienia: samiście nie weszli, a tych, którzy wchodzili, hamowaliście.
53A gdy to do nich mówił, poczęli Pharyzeuszowie i biegli w zakonie bardzo nacierać i usta mu zatulać wielą rzeczy;
54Czyhając nań i szukając, żeby co uchwycili z ust jego, aby go oskarżyli.