Marka 4
1]
2I nauczał ich wiele w przypowieściach i mówił im w nauce swojéj:
3Słuchajcie! Oto siejący wyszedł siać.
4A gdy siał, jedno padło podle drogi, a ptacy niebiescy przyszli i pojedli je.
5A drugie padło na opoczyste, gdzie nie miało wiele ziemie, i natychmiast wzeszło, iż nie miało głębokiéj ziemie.
6A gdy słońce wzeszło, wygorzało, a przeto, iż nie miało korzenia, uschło.
7A drugie padło w ciernie: i urosło ciernie i zadusiło je, i nie dało owocu.
8A drugie upadło na ziemię dobrą i dało owoc bujny i rosnący, a jedno przyniosło trzydzieści, jedno sześćdziesiąt, jedno sto.
9I mówił: Kto ma uszy ku słuchaniu, niechaj słucha.
10A gdy sam tylko był, pytali go ci, co przy nim byli, dwanaście, o przypowieści.
11I mówił im: Wam dano jest poznać tajemnicę królestwa Bożego; ale tym, którzy na stronie są, wszystko bywa w przypowieściach.
12Aby patrząc patrzyli, a nie widzieli, a słysząc słyszeli, a nie zrozumieli, by się kiedy nie nawrócili, a były im odpuszczone grzechy.
13I rzekł im: Nie rozumiecie téj przypowieści? a jakóż zrozumiecie wszystkie przypowieści?
14Który sieje, słowo sieje.
15A ci są, którzy podle drogi, gdzie się rozsiewa słowo, a gdy usłyszą, natychmiast przychodzi szatan, a bierze słowo, które jest wsiane w serca ich.
16Takżeć i ci są, co na opoczystych są posiani, którzy, gdy usłyszą słowo, natychmiast je z radością przyjmują,
17A nie mają korzenia w sobie, ale są doczesnymi; potem, gdy przyjdzie uciśnienie i prześladowanie dla słowa, natychmiast się gorszą.
18A drudzy są, którzy między ciernie są posiani, ci są, którzy słowa słuchają,
19A pieczołowania świata i omamienie bogactw i chciwości innych rzeczy, wszedłszy zagłuszają słowo, i stawa się bez pożytku.
20A ci są, którzy na dobrą ziemię są posiani, którzy słuchają słowa i przyjmują i przynoszą owoc, jedno trzydzieści, jedno sześćdziesiąt i jedno sto.
21I mówił im: Izali świecę wnoszą, aby ją stawiono pod korcem, albo pod łożem? aza nie, aby była na świeczniku postawiona?
22Albowiem nic nie jest tajemnego, co by się objawić nie miało, ani stało się skrytem, ale iżby na jaśnią wyszło.
23Jeźli kto ma uszy ku słuchaniu, niech słucha.
24I mówił im: obaczcież, czego słuchacie. Jaką miarą mierzyć będziecie, będzie wam odmierzono i będzie wam przydano.
25Albowiem kto ma, będzie mu dano: a kto nie ma, i to, co ma, odejmą od niego.
26I mówił: Tak jest królestwo Boże, jako gdyby człowiek wrzucił nasienie w ziemię,
27A spałby i wstawał w nocy i we dnie, a nasienieby wschodziło i rosło, gdy on nie wie.
28Bo ziemia sama z siebie owoc rodzi, najprzód trawę, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie.
29A gdy się dostoi zboże, wnet zapuści sierp; bo żniwo przyszło.
30I mówił: Komuż podobnem uczynimy królestwo Boże? albo któremu podobieństwu przyrównamy je?
31Jako ziarno gorczyczne: które, gdy sieją w ziemię, mniejsze jest ze wszystkiego nasienia, które jest na ziemi:
32A gdy będzie wsiane, wzrasta i bywa większe nad wszystkie jarzyny i czyni gałęzie wielkie, tak iż pod cieniem jego mogą mieszkać ptacy niebiescy.
33I wielą takowych przypowieści mówił do nich słowo, jako mogli słuchać.
34A oprócz przypowieści nie mówił im: a uczniom swoim osobno wszystko wykładał. [ 912]
35I mówił im w on dzień, gdy już był wieczór: Przeprawmy się na drugą stronę.
36A opuściwszy rzeszą, wzięli go, tak jako był w łodzi, a inne łodzi były z nim.
37I stała się nawałność wielka wiatru, i wały lały w łódkę, tak iż się łódź napełniała.
38A on był na zadzie łodzi śpiąc na wezgłówku; i obudzili go i mówili mu: Nauczycielu! nie dolega cię, iż giniemy?
39A ocuciwszy się, zagroził wiatrowi i rzekł morzu: Milcz, zamilknij. I przestał wiatr, i stała się cisza wielka.
40I rzekł im: Czemużeście bojaźliwi? jeszczeż nie macie wiary?
41I przelękli się bojaźnią wielką i mówili jeden ku drugiemu: Któż wżdy ten jest, że i wiatr i morze są mu posłuszne?