Hioba 9
4Mądry jest sercem i mocny siłą: kto się mu sprzeciwił a miał pokój?
5Który przeniósł góry, a nie wiedzieli ci, które wywrócił w zapalczywości swojéj.
6Który wzrusza ziemię z miejsca jéj, i słupy jéj wstrzęsają się.
7Który przykazuje słońcu, i nie wschodzi: i gwiazdy zamyka jako pod pieczęcią.
8Który rozciąga niebiosa sam i chodzi po wałach morskich.
9Który czyni wóz niebieski, kosy i baby i gwiazdy południowe.
10Który działa wielkie rzeczy i nieogarnione i dziwy, którym niemasz liczby.
11Jeźli przyjdzie do mnie, nie ujrzę go: jeźli odejdzie, nie zrozumiem.
12Jeźli spyta nagle, któż mu odpowie? albo kto rzec może: Przecz tak czynisz?
13Bóg, którego gniewowi żaden się oprzeć nie może, i pod którym się zginają, którzy noszą okrąg.
14Jakóż tedy wielki jestem, abych mu odpowiadał a mówił słowy memi z nim?
15Który, choćbych miał co sprawiedliwego, nie odpowiem: ale sędziego mego prosić będę.
16A gdy mię wysłucha wzywającego, nie wierzę, żeby słyszał głos mój.
17W wichrze bowiem zetrze mię i rozmnoży rany moje i bez przyczyny.
18Nie dopuszcza odpoczynąć duchowi memu i napełnia mię gorzkościami.
19Jeźli kto pyta o moc, najmocniejszy jest: jeźli o prawość sądu, żaden nie śmie zamną dać świadectwa.
20Będęli się chciał usprawiedliwić, usta moje potępią mię: jeźli się niewinnym pokażę, dowiedzie, żem nieprawym.
21Choćbym téż był prostym, tego samego nie będzie wiedzieć dusza moja, i będę sobie tęsknił z żywotem moim.
22Jedno jest, com mówił: i niewinnego i niezbożnego on zniszcza.
23Jeźli biczuje, raz niech zabije, a z kaźni niewinnych niech się nie śmieje.
24Ziemia dana jest w ręce niezbożnika: oblicze sędziów jéj zakrywa. A jeźli nie on jest, któż tedy jest?
25Dni moje prędsze były niż zawodnik: uciekły a nie widziały dobra.
26Minęły jako łodzie jabłka niosące, jako orzeł lecący do żeru.
27Gdy rzekę: Nie będę tak mówił, odmieniam twarz moję, a boleścią dręczon bywam:
28Obawiałem się wszystkich uczynków moich, wiedząc, że nie przepuszczasz grzeszącemu.
29A jeźli i tak niezbożny jestem, czemużem próżno pracował?
30Jeźli omyty będę jako śnieżną wodą, i lśkniałyby się jako najczystsze ręce moje:
31Przecię w plugastwie omoczysz mię, i będą się mną brzydzić szaty moje.
32Bo nie człowiekowi, który mnie podobny jest, odpowiadać będę: ani, któryby zarówno zemną u sądu mógł być słuchan.
33Niemasz, ktoby obudwu mógł karać i położyć rękę swą na obu.
34Niech odejmie odemnie laskę swoję, a strach jego niech mię nie straszy.
35Będę mówił a nie będę się go bał; bo bojąc się ani odpowiadać mogę.