Izajasza 57
1Zchodzenia z świata, i przyszłego odpoczynku ludzi sprawiedliwych złośliwi rozumieć nie mogą: wymawia Żydom, że się urągali z Chrysta, i opowiada im stłumienie, a tym, co się nawrócą, pokój i pociechę obiecuje: serce złośliwego jako zburzone morze. Sprawiedliwy ginie, a niemasz, ktoby uważył w sercu swojem: i mężowie miłosierni zchodzą, i niemasz, ktoby rozumiał; bo od oblicza złości zebrań jest sprawiedliwy.
2Niechaj przyjdzie pokój, niech odpoczywa na łóżku swojem, który chodził w prostości swojéj.
3A wy przystąpcie sam synowie wróżki, nasienie cudzołożnika i wszetecznice.
4Z kogoście się nagrawali? na kogoście gębę rozdzierali, a wywieszali język? azaście nie wy synowie złośliwi, nasienie kłamliwe?
5Którzy się cieszycie z bogów pod każdem drzewem gałęzistem, ofiarując dzieci w potokach pod wyniosłemi skałami.
6W stronach potoku dział twój, ten jest los twój: i onym lałaś mokrą ofiarę, ofiarowałaś obiatę: więc się o to gniewać nie będę.
7Na górze wysokiéj i podniosłéj postawiłaś łoże twoje, i tameś wstępowała ofiarować ofiary.
8A za drzwiami i za podwojem kładłaś pamiątkę twoję; boś się podle mnie odkryła, i przypuściłaś cudzołożnika: rozszerzyłaś łoże twoje, i postanowiłaś z nimi przymierze: umiłowałaś pościel ich ręką otworzoną.
9I przystroiłaś się królowi maścią, i rozmnożyłaś olejki twoje: posyłałaś posły twe daleko, i poniżonaś jest aż do piekła.
10Mnóstwem drogi twojéj spracowałaś się, nie rzekłaś: Odpocznę. Żywot ręki twéj nalazłaś, dlategoś nie prosiła.
11O cóż frasując się bałaś się? żeś skłamała, a na mięś nie pomniała? i nie myśliłaś w sercu twojem, iż Ja milczę, a jakobych nie widział, i zapomniałaś mię?
12Ja opowiem sprawiedliwość [ 683] twoję, i uczynki twoje nie pomogą tobie.
13Gdy wołać będziesz, niech cię wybawią zebrani twoi: a wszystkie one wiatr zaniesie, pochwyci powietrze. Ale kto ufa we mnie, odziedziczy ziemię i posiędzie górę świętą moję.
14I rzekę: Czyńcie drogę, uprzątnijcie drogę, ustąpcie z ścieżki, znieście zawady z drogi ludu mego.
15Bo tak mówi Wysoki i Wyniosły, mieszkający w wieczności, a święte imię jego: na wysokości i w świątyniéj mieszkający, a z skruszonym i z uniżonym duchem, aby ożywił ducha zniżonych, ażeby ożywił ducha skruszonych.
16Bo nie na wieki swarzyć się będę, ani się aż do końca gniewać będę: ponieważ duch od oblicza mego wynidzie, i tchnienia ja uczynię.
17Dla nieprawości łakomstwa jego rozgniewałem się i ubiłem go: skryłem od ciebie twarz moję i rozgniewałem się, i poszedł tułając się na drogę serca swego.
18Widziałem drogi jego i uzdrowiłem go, i zasięm go przywiódł, i wróciłem pociechy jemu i płaczącym jego.
19Stworzyłem owoc warg, pokój, pokój temu, który jest daleko, i który po bliżu, mówi Pan: i uzdrowiłem go.
20Lecz niezbożnicy są jako morze zaburzone, które się uspokoić nie może, i wylewają wały jego na podeptanie i na błoto.
21Niemasz pokoju niezbożnikom, mówi Pan Bóg.