Psalmów 36
1Samemu Dawidowi. O sądź, Panie, szkodzące mnie, zwalcz walczące przeciwko mnie.
2Porwij broń i tarczą, a powstań mi na pomoc.
3Dobądź miecza i zawrzyj przeciwko tym, co mię prześladują. Rzecz duszy mojéj: Jam jest zbawieniem twojem.
4Niech będą zawstydzeni i zesromoceni szukający dusze mojéj: niech się cofną nazad, i niech będą zelżeni, myślący mi złe.
5Niechaj będą jako proch przed wiatrem: a Aniół Pański niechaj je uciśnie.
6Niech będzie droga ich ciemnością i ślizawką: a Aniół Pański niechaj ich goni.
7Albowiem bez przyczyny kryli na mię zatracenie sidła swego: niesłusznie urągali duszy mojéj.
8Niechajże nań przyjdzie sidło, o którem nie wie: a ułowienie, które zakrył, niechaj go poima, i niechaj w onóż sidło wpadnie.
9A dusza moja rozraduje się w Panu: i ukocha się w zbawieniu jego. [ 544]
10Wszystkie kości moje rzekną: Panie, któż podobien tobie? wyrywając chudzinę z ręki mocniejszych nadeń: niedostatecznego i ubogiego od drapieżców jego.
11Powstawszy świadkowie fałszywi, pytali mię, czegom nie wiedział.
12Oddawali mi złe za dobre, niepłodność duszy mojéj.
13A ja, gdy mi się przykrzyli, obłóczyłem się w włosiennicę: korzyłem postem duszę moję: a modlitwa moja do nadra mego się nawróci.
14Jako bliźniemu i jako bratu naszemu, takem dogadzał: jako żałujący i smęcący się, takem się korzył.
15I weselili się przeciwko mnie, i schadzali się: zgromadziły się na mię bicze, a nie wiedziałem.
16Rozerwali się, a nie żałowali: kusili mię, szydzili ze mnie szyderstwem, zgrzytali na mię zębami swymi.
17Panie, kiedyż wejrzysz? przywróć duszę moję od złości ich, ode lwów jedynaczkę moję.
18Będęć wyznawał w kościele wielkim: między ludem ogromnym będę cię wysławiał.
19Niech się nie weselą ze mnie, którzy mi się niesprawiedliwie sprzeciwiają: którzy mię darmo w nienawiści mają, a mrugają oczyma.
20Bo zemną wprawdzie spokojnie mówili: a w gniewie ziemskim mówiąc, zdrady myślili.
21I rozdarli na mię gęby swoje, mówiąc: Ehej, Ehej, oglądałyć oczy nasze.
22Widziałeś, Panie, nie milcz: Panie, nie odchódź odemnie.
23Powstań, a pilnuj sądu mego: Boże mój, i Panie mój, sprawy mojéj.
24Sądź mię według sprawiedliwości twojéj, Panie, Boże mój: a niech się nie weselą nademną.
25Niechaj nie mówią w sercach swoich: Ehej, Ehej, duszy naszéj! i niech nie mówią: Pożarliśmy go.
26Niech będą zawstydzeni i pohańbieni spółem ci, którzy się weselą ze złego mojego: niechaj będą obleczeni w hańbę i w sromotę ci, którzy wielkie rzeczy mówią przeciwko mnie.
27Niech się radują i weselą, którzy chcą sprawiedliwości mojéj, i niech mówią zawżdy: Niechaj będzie uwielbiony Pan, którzy pragną pokoju słudze jego.
28A język mój będzie rozmyślał sprawiedliwość twoję, cały dzień chwałę twoję.