Psalmów 70
1Na koniec, za te, którzy będą odmienieni, Dawidowi.
2W ybaw mię, Boże; boć weszły wody aż do duszy mojéj.
3Ulgnąłem w błocie głębokości, i dna niemasz: przyszedłem na głębokość morską: a nawałność mię ponurzyła.
4Spracowałem się wołając, ochrapiało gardło moje: ustały oczy moje, gdy mam nadzieję w Bogu moim.
5Rozmnożyli się nad włosy głowy mojéj, którzy mię mają w nienawiści bez przyczyny: zmocnili się, którzy mię niesprawiedliwie prześladowali, nieprzyjaciele moi: czegom nie wydarł, tedym płacił.
6Boże, ty znasz głupstwo moje: a występki moje nie są tobie tajne.
7Niech nie będą zawstydzeni dla mnie ci, którzy cię oczekiwają, Panie, Panie zastępów: niech nie będą pohańbieni dla mnie, którzy cię szukają, Boże Izraelski.
8Bom dla ciebie znaszał urąganie: zelżywość okrywała oblicze moje.
9Stałem się obcym braciéj mojéj, i cudzoziemcem synom matki mojéj.
10Bo mię zawisna miłość domu twego gryzła: a urągania urągających tobie spadły na mię.
11I okryłem w poście duszę moję, i stało mi się urąganiem.
12I oblokłem miasto szaty włosień: i stałem się im przypowieścią.
13Mówili przeciwko mnie, którzy siedzieli w bramie: i śpiewali przeciw mnie, którzy pili wino.
14Ale ja modlitwę moję do ciebie, [ 561] Panie: czas upodobania, Boże, w wielkości miłosierdzia twego: wysłuchaj mię w prawdzie zbawienia twego.
15Wyrwij mię z błota, abych nie ulgnął: wybaw mię od tych, którzy mię nienawidzą, i z głębokości wód.
16Niech mię nie zatapia nawałność wody: ani mię niech nie pożera głębokość: ani niech nie zawiera nademną studnia wierzchu swego.
17Wysłuchaj mię, Panie; bo łaskawe jest miłosierdzie twoje: według mnóstwa litości twoich wejrzyj na mię.
18A nie odwracaj oblicza twego od sługi swego; bom jest w utrapieniu: prędko wysłuchaj mię.
19Przybliż się ku duszy mojéj, a wybaw ją: dla nieprzyjaciół moich wyrwij mię.
20Ty znasz pohańbienie moje i zelżywość moję i wstyd mój: przed oczyma twemi są wszyscy, którzy mię trapią.
21Urągania i nędze czekało serce moje: i czekałem, ktoby się społem smęcił; a nie było: i ktoby pocieszył; a nie znalazłem.
22I dali żółć na pokarm mój: a w pragnieniu mojem napawali mię octem.
23Niechaj będzie stół ich przed nimi sidłem, i zapłaty, i na upadek.
24Niech się zaćmią oczy ich, aby nie widzieli: a grzbietu ich zawżdy nachylaj.
25Wyléj na nie gniew twój: i zapalczywość gniewu twego niech je ogarnie.
26Mieszkanie ich niech się stanie puste: a w przybytkach ich niechaj nie będzie, ktoby mieszkał.
27Bo, któregoś ty zranił, prześladowali: a na boleści ran moich naddawali.
28Przydajże nieprawość ku nieprawości ich: a niech nie wchodzą do sprawiedliwości twojéj.
29Niechaj będą wymazani z ksiąg żywiących: a niech z sprawiedliwymi nie będą wspisani.
30Jamci jest ubogi i zbolały: zbawienie twoje, Boże, wspomogło mię.
31Będę chwalił imię Boże pieśnią, i wielbić go będę chwałą.
32A przyjemniéj będzie Panu, niźli młode cielę, któremu rogi i kopyta podrastają.
33Niech widzą ubodzy, a niech się weselą: szukajcie Boga, a będzie żyła dusza moja.
34Albowiem Pan wysłuchał ubogich: a więźniami swymi nie wzgardził.
35Niechaj go chwalą niebiosa, i ziemia: morze i wszystek płaz na nich.
36Albowiem Bóg zbawi Syon: i będą zbudowane miasta Juda: i będą tam mieszkać, i dostaną jéj dziedzictwem.
37I nasienie sług jego otrzymają: a którzy miłują imię jego, będą w niéj mieszkać.