Psalmów 40
1Na koniec, samemu Idythun, pieśń Dawidowa.
2R zekłem: Będę strzegł dróg moich, abym nie zgrzeszył językiem moim: założyłem straż ustom moim, gdy stał grzesznik przeciwko mnie.
3Zaniemiałem i uniżyłem się, i zamilczałem dobrych: i ból mój odnowił się.
4Zagrzało się serce moje we mnie: a w rozmyślaniu mojem rozpalił się ogień.
5Rzekłem językiem moim: Oznajmij mi, Panie, koniec mój: i liczbę dni moich, która jest, abym wiedział, czego mi niedostaje.
6Otoś pomierne uczynił dni moje, a bytność moja, jako nic przed tobą: [ 547] zaprawdę, wszystka marność, wszelki człowiek żywiący.
7Zaiste, w obrazie przechodzi człowiek, ale próżno trwoży sobą: skarbi, a nie wie, komu to zbierze.
8A teraz, któreż jest oczekiwanie moje? izali nie Pan? i bytność moja u ciebie jest.
9Od wszystkich nieprawości moich wyrwij mię; na pośmiech głupiemu dałeś mię.
10Zaniemiałem i nie otworzyłem ust moich; boś ty uczynił.
11Odejmij odemnie plagi twoje: od mocy ręki twojéj jam ustał w strofowaniu.
12Dla nieprawości karałeś człowieka: i uczyniłeś, że wyschła jako pająk dusza jego; zaiste, próżno się trwoży wszelki człowiek.
13Wysłuchaj modlitwę moję, Panie, i prośbę moję, przyjmij w uszy łzy moje: nie milcz; bom ja jest przychodzień u ciebie i podróżny, jako wszyscy ojcowie moi.
14Zfolguj mi, abym się ochłodził, pierwéj niźli odejdę, a więcéj nie będę.