Psalmów 65
1Na koniec, Psalm Dawidowi.
2W ysłuchaj, Boże, prośbę moję, gdy się modlę: od strachu nieprzyjaciela wybaw duszę moję.
3Obroniłeś mię od zboru złośników: od mnóstwa działających nieprawość.
4Bo zaostrzyli jako miecz języki swoje: naciągnęli łuk, rzecz gorzką,
5Aby w skrytościach strzelali na niepokalanego: z prędka nań strzelać będą, a nie będą się bać,
6Utwierdzili sobie mowę złośliwą: namawiali się, żeby zakryli sidła: mówili: Któż je obaczy?
7Szukali nieprawości: ustali, szukając szukaniem. Przystąpi człowiek do serca głębokiego.
8A Bóg wywyższon będzie: strzałki maluczkich stały się rany ich:
9I pomdlały przeciwko nim ich języki: strwożyli się wszyscy, którzy je widzieli.
10I bał się wszelki człowiek: i opowiadali sprawy Boże, i uczynki jego rozumieli.
11Będzie się weselił sprawiedliwy w Panu, i będzie w nim nadzieję miał: i będą pochwaleni wszyscy serca prawego.