Psalmów 51
1Asaphowi. B óg nad bogi, Pan mówił: i przyzwał ziemię od słońca wschodu aż do zachodu.
2Z Syonu piękność ozdoby jego.
3Bóg jawnie przyjdzie, Bóg nasz, a nie będzie milczał: ogień przed oblicznością jego rozpali się, a około niego wicher wielki.
4Przyzowie nieba z wierzchu, i ziemie, aby rozsądził lud swój.
5Zgromadźcie mu święte jego, którzy rozrządzają Testament jego w ofiarach.
6I będą opowiadały niebiosa sprawiedliwość jego, iż Bóg jest sędzią.
7Słuchaj, ludu mój, a mówić będę: Izraelu, a oświadczęć: Bóg, Bóg twój, ja jestem.
8Nie będę cię karał z ofiar twoich: a całopalenia twoje są przed oczyma memi zawżdy.
9Nie będę brał z domu twego cielców, ani z trzód twoich kozłów.
10Albowiem moje są wszystkie zwierzęta leśne, bydła po górach i woły.
11Znam wszystkie ptastwa niebieskie: i piękność pola zemną jest.
12Jeźli będę łaknął, nie będęć mówił; bo mój jest okrąg ziemie, i napełnienie jego.
13Izali będę jadł mięso wołowe? albo krew kozłową będę pił?
14Ofiaruj Bogu ofiarę chwały: a oddaj Najwyższemu śluby twoje.
15A wzywaj mię w dzień utrapienia: wyrwę cię, a czcić mię będziesz.
16Ale grzesznikowi rzekł Bóg: Czemu ty opowiadasz sprawiedliwości moje, i bierzesz Testament mój w usta twoje?
17Ano ty masz w nienawiści karność: i zarzuciłeś mowę moję nazad.
18Jeźliś widział złodzieja, biegałeś z nim, a z cudzołożniki miałeś swój skład.
19Usta twoje były pełne złości, a język twój plótł zdrady.
20Siedząc, mawiałeś przeciw bratu twemu: i dawałeś wzgorszenie przeciw synowi matki twojéj.
21Toś czynił, a milczałem: mniemałeś niesprawiedliwie, że będę tobie podobny: będę cię strofował, i stawię przed oczy twoje.
22Rozumiejcież to, którzy zapominacie Boga: by kiedy nie porwał, a nie będzie, ktoby wydarł.
23Ofiara chwały uczci mię: i tam droga, którą mu okażę zbawienie Boże.