Psalmów 91
1Modlitwa Mojżesza, człowieka Bożego. P anie, stałeś się ucieczką nam, od rodzaju do rodzaju.
2Pierwéj niźli stanęły góry, albo ziemia i świat był stworzony, od wieku i aż do wieku, ty jesteś Bóg.
3Nie obracaj w poniżenie człowieka, i rzekłeś: Nawracajcie się synowie człowieczy.
4Albowiem tysiąc lat przed oczyma twemi, jako dzień wczorajszy, który przeminął, i straż nocna.
5Co za nic nie stoi, ich lata będą: rano jako trawa niech przeminie;
6Rano niech kwitnie i przeminie: w wieczór niech upadnie, stwardnieje i uschnie.
7Bośmy ustali w gniewie twoim, i jesteśmy strwożeni w zapalczywości twojéj.
8Położyłeś nieprawości nasze przed oczyma swemi: wiek nasz przed jasnością oblicza twego.
9Albowiem wszystkie dni nasze ustały: i ustaliśmy w gniewie twoim: lata nasze jako pajęczyna będą poczytane.
10Dni żywota naszego w nich siedmdziesiąt lat: a jeźli w możnościach, ośmdziesiąt lat, a nadto co więcéj, praca i boleść; albowiem łaskawość nadeszła, i będziem karani.
11Któż wie możność gniewu twego? i przed bojaźnią twoją gniew twój policzyć?
12Prawicę twoją tak uczyń znajomą: a wyćwiczonego serca w mądrości.
13Nawróćże się, Panie! dokądże? a daj się ubłagać sługom twoim.
14Napełnieniśmy rano miłosierdzia twego, i rozradowaliśmy się, i kochaliśmy się po wszystkie dni nasze.
15Weseliliśmy się za dni, w któreś nas uniżył: za lata, któreśmy widzieli złe.
16Wejrzyjże na sługi swoje, i na dzieła swoje, a prowadź syny ich.
17A niech będzie jasność Pana, Boga naszego, nad nami: a sprawy rąk naszych prostuj nad nami, i dzieło rąk naszych prostuj.