Psalmów 37
1Na koniec, słudze Pańskiemu, samemu Dawidowi.
2R zekł niesprawiedliwy, aby grzeszył, sam w sobie: niemasz bojaźni Bożéj przed oczyma jego.
3Albowiem zdradliwie czynił przed oblicznością jego, aby się nalazła nieprawość jego do nienawidzenia.
4Słowa ust jego nieprawość i zdrada: nie chciał rozumieć, aby dobrze czynił.
5Nieprawość rozmyślał na łożu swojem: stał przy wszelkiéj drodze niedobréj, a złości nie miał w nienawiści.
6Panie, w niebie miłosierdzie twoje: a prawda twoja aż do obłoków.
7Sprawiedliwość twoja jako góry Boże: sądy twoje przepaść wielka: ludzie i bydlęta zbawisz, Panie.
8Jakoś rozmnożył miłosierdzie twoje, Boże! a synowie człowieczy w zasłonie skrzydeł twoich nadzieję mieć będą.
9Będą upojeni hojnością domu twego: i strumieniem rozkoszy twojéj napoisz je.
10Albowiem u ciebie jest zdrój żywota: a w światłości twojéj oglądamy światłość.
11Rozciągnij miłosierdzie twoje nad tymi, którzy cię znają: i sprawiedliwość twoję nad tymi, którzy są prawego serca.
12Niech mię nie nadchodzi noga pychy: a ręka grzesznego niech mię nie porusza.
13Tam upadli, którzy czynią nieprawość: wygnani są, ani się mogli ostać. [ 545] U Żydów 37 Upomina Prorok, aby człowiek dobry bacząc złośliwego tu na wszem fortunnego, a zaś cnotliwego być w uniżeniu, tem się nie gorszył ani rozpaczał; bo to rzeczy doczesne a bardzo odmienne.