Psalmów 53
1Na koniec, wyrozumienie Dawidowi.
2Kiedy przyszedł Doeg Idumejczyk i oznajmił Saulowi: Przyszedł Dawid w dom Achimelecha.
3C o się przechwalasz ze złości, któryś jest silny w nieprawości?
4Cały dzień niesprawiedliwość myślił język twój: jako brzytwa ostra czyniłeś zdradę.
5Umiłowałeś złość nad dobroć, nieprawość więcéj, niż mówić sprawiedliwość.
6Umiłowałeś wszystkie słowa zatracenia, języku zdradliwy.
7Przetóż cię Bóg zniszczy do końca: wyrwie cię, i wypędzi cię z przybytku twego, i korzeń twój z ziemie żywiących.
8Ujrzą sprawiedliwi i będą się bać: i nad nim będą się śmiać, i rzeką:
9Otóżci człowiek, który nie kładł Boga pomocnikiem swoim: ale ufał w mnóstwie bogactw swoich, i przemógł w marności swojéj.
10A ja, jako oliwa rodzajna w domu Bożym, miałem nadzieję w miłosierdziu Bożem, na wieki i na wiek wieku.
11Będęć wyznawał na wieki, żeś uczynił: i będę oczekiwał imienia twego; bo dobre jest przed oblicznością świętych twoich.